OMG!
Nawet nie wiecie jak jestem zła na siebie. Czułam, że przytyłam, ale nie spodziewałam się takiego 'wyniku'. Przez ostatnie 2 miesiące pofolgowałam sobie i straciłam wszystko na co pracowałam przez pół roku. Głupota, głupota i jeszcze raz głupota. Niestety sama jestem sobie winna. Dziś waga pokazała aż 62,8 kg! A po wakacjach ważyłam około 58 kg. Czyli już wiem gdzie się ukryły czipsy, czekoladki, cukierki, lody i inne smakołyki. Nie ma co płakać tylko muszę się poważnie wziąć za siebie i zacząć pracę od nowa. Będzie ciężko, ale efekt końcowy jest tego wart. Nie chcę tylko schudnąć, ale też 'zamienić' tłuszcz na mięśnie. Muszę rozpisać sobie plan (i znowu lista) działania i podejść do tego racjonalnie. Nie od dziś przecież wiadomo, że boczki same nie znikną. W następnym poście pokażę Wam jaki brzuch wyhodowałam. Co miesiąc pojawi się podsumowanie wraz z aktualnym zdjęciem. Mam nadzieję, że powstanie z tego piękna metamorfoza. Trzymajcie za mnie kciuki. Więcej szczegółów co do tej przemiany poznacie w następnych postach z serii fit.