Długa droga do pięknych włosów

Tak moje włosy wyglądały kilka miesięcy temu.

Moja podróż do wymarzonych włosów jeszcze się nie skończyła. Teraz jestem na etapie zapuszczania i dążenia do wymarzonego koloru, ale chciałam Wam pokazać jak moje włosy wyglądały 10 lat temu. Z tego co pamiętam zaczęłam je farbować w 3 klasie liceum. Oczywiście padło na czerń bo byłam wtedy mrocznym dzieckiem szatana (ech te czasy). Farbowałam co miesiąc całe włosy! Rezultat był do przewidzenia, zaczęły być niesforne i puszyły się sto razy bardziej niż przed moją przygodą z farbami. Na moje nieszczęście odkryłam prostownice. Nie przypominała ona tych znanych nam dzisiaj. Lepsze modele kosztowały wtedy majątek (jak dla mnie biednej uczennicy) więc kupiłam tańszą czyli wyposażoną w zwykłe metalowe płytki (nie wiem co to było, ale tak wyglądały). Włosy bardzo szybko stały się sianowate. Bez prostowania wyglądały bardzo źle, ale prostownica niszczyła je jeszcze bardziej. W ten sposób wpadłam w błędne koło.

Tak się prezentowały moje biedactwa.
Następnie porzuciłam czerń i zaczęłam farbować na ciemny brąz. Ograniczyłam też prostowanie, ale eksperymentowałam z fryzurami. Raz nawet powróciłam do swojego naturalnego koloru po czym pocieniowałam włosy i zafarbowałam na czerwień. Niestety moje włosy nienawidzą cieniowania, ale do tego doszłam później. ;)

Na mojej głowie zaczęły się pojawiać siwe włosy i z każdym miesiącem jest ich więcej. Kolejnym kolorem, który zawitał na włosach był fiolet. Przyznam, że dobrze się w nim czułam. Niestety nigdy nie udało mi się uzyskać idealnego odcienia, ale w sumie byłam zadowolona.


Po fiolecie postanowiłam dojść do blondu. Okazało się, że moje włosy są wybitnie odporne na rozjaśnianie więc na koniec wylądowałam z ciemnym brązem na włosach. Ten kolor dość szybko się wypłukał i następnie przeszłam na brązy (widoczne na pierwszym zdjęciu). Wybieram popielate odcienie bo ciepłych wyglądam okropnie. Obecnie jestem na etapie zapuszczania włosów. Jak może pamiętacie ostatnio obcięłam grzywkę, która zdążyła już podrosnąć i strasznie wchodzi mi w oczy więc muszę ją zaczesywać na bok. Zastanawiam się czy ją podciąć czy może zapuścić? Jeśli chodzi o kolor to powoli stosuję coraz to jaśniejsze odcienie bo chciałabym dojść do popielatego ciemnego blondu a jeśli się uda to nawet do jaśniejszego. 


Jak obecnie dbam o włosy? O tym napiszę w jednym z kolejnych postów.

CONVERSATION

9 komentarzy:

  1. też byłam dzieckiem szatana! czarne włosy, czarne ciuchy, nawet słuchałam metalu! kto by pomyślał... chyba każdy musiał przez to przejść xD
    miałam jeszcze blond na włosach, czerwień, brąz, rude, brąz z pasemkami, matko, chyba wszystko już miałam... dziwię się, że nadal mam włosy na głowie... ja i tak Ci zazdroszczę włosów, bo widzę, że masz ich co najmniej dwa razy więcej ode mnie :) moje są cieniutkie i chyba nic tego nie zmieni :P

    OdpowiedzUsuń
  2. lepiej bym tego nie podsumowała! :D ja się cały czas jeszcze zastanawiam jak to zamontować i gdzie, bo to w sumie i duże i ciężkie, jeszcze trzeba dorobić jakieś deseczki żeby ziarenka nie spadały przy większym wietrze, albo może po prostu miseczkę tam przykleić? :P liczę na Jacka że coś wymyśli, chociaż on chciał to zamontować w ogródku na takim dużym kijku/paliku/sama nie wiem czym, ale jak mój Bambuś się o to zacznie ocierać to karmnik na ziemi wyląduje... :P

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku, zazdroszczę ci strasznie tak pięknych włosów!

    OdpowiedzUsuń
  4. metamorfoz kilka było. ale chyba każda dziewyczna/kobieta w swoim życiu ma różności na głowie:)) hehe

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam wszystkie kolory już na głowie :d Pisz jak dbasz :) ostatnie zdjęcie mi się bardzo podoba !

    OdpowiedzUsuń
  6. Co to za piękna farba na 4 zdj ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciemny fiolet z syoss. Na zdjęciu w kółku już sprany, bo wcześniej miałam kąpiel rozjaśniającą więc kolor uciekał szybko.

      Usuń